XVII Memoriał Wagnera: Polska – Brazylia 1:3

Biało-czerwoni przegrali z Brazylią 1:3 (20:25, 21:25, 27:29, 22:25) w drugim swoim meczu najlepszego towarzyskiego turnieju świata – Memoriału Wagnera. Zarówno dla Polaków, jak i dla pozostałych ekip Memoriał jest ostatnią próbą przed walką o miejsce w igrzyskach w Tokio. Biało-czerwoni już za tydzień rozpoczną grę w gdańskiej Ergo Arenie z Tunezyjczykami, Francuzami i Słoweńcami.

Pierwszy mecz drugiego dnia Memoriału Huberta Jerzego Wagnera rozpoczął się od udanego ataku Mauricio. Canarinhos nie ustrzegli się błędów na siatce, początek meczu to również potknięcia naszego zespołu (błąd Leona w polu serwisowym). Szybciej do głosu doszli podopieczni Vitala Heynena, prowadząc 8:5 na pierwszej przerwie technicznej, po błędzie Bruno Rezende. Prowadzenie biało-czerwonych nie utrzymało się zbyt długo, błąd w polu serwisowym i autowy atak Macieja Muzaja doprowadziły do wyrównania – 12:12. Tym razem lepiej zareagowali goście, sygnał do ataku dał swoim kolegom Flavio, pewnie atakując ze środka. Nie zawodzili również nasi środkowi: Karol Kłos z Mateuszem Bieńkiem. Niestety wciąż to nasi rywale byli o krok dalej (15:19). W końcówce seta Vital Heynen zdecydował się jeszcze na rotacje w składzie, na boisku w miejsce Michała Kubiaka, pojawił się Aleksander Śliwka. Chwilę później na placu gry zameldowali się Łomacz z Konarskim. Pewne ataki Lucarelliego dopełniły formalności i wygrywając 25:20 Brazylijczycy objęli prowadzenie w meczu.

W kolejnej części spotkania nasi zawodnicy wyraźnie wyciągnęli wnioski z pierwszego seta. W ataku dobrze radził sobie Wilfredo Leon (4:1). Zagrania Lucarelliego z Flavio pozwoliły Canarinhos odrobić nieco straty, a po pewnych atakach Mauricio było już 8:6. Biało-czerwoni lepiej prezentowali się nie tylko w zagraniach z pierwszej akcji, również w kontratakach. Do regularnego w ataku Muzaja dołączył Leon i prowadziliśmy już 13:7. Ryzyko podejmowane przez Canarinhos w polu serwisowym nie przynosiło oczekiwanych rezultatów, nasi rywale popełniali coraz więcej błędów. Nieco nerwowości w obozie Polaków zasiał Mauricio 17:14. Kontry Kubiaka, uspokoiły grę, a decydujący punkt na konto reprezentacji Polski zapisał Maciej Muzaj (25:21).

Zmienność sytuacji dała o sobie znać już w początkach kolejnej partii, w której minimalne prowadzenie utrzymywało się po stronie Brazylii (4:7). Jeszcze przed pierwszą regulaminową przerwą w grze podopieczni Vitala Heynena zniwelowali dystans. Kolejne akcje kończył Muzaj, od biało-czerwonego bloku odbijał się Mauricio. Pogoń Polaków przyniosła oczekiwane rezultaty jeszcze przed drugą regulaminową przerwą w grze, kiedy po ataku Muzaja było już 14:14. Od tego momentu żadna z ekip nie była w stanie wypracować wyżej życie punktowej, przy grze na styku nie obyło się bez nerwowości i Vital Heynen dostał upomnienie żółtą kartką – 21:22. Przełamanie dał nam celny atak Leona 26:26. Niestety mimo walki ta partia padła łupem gości, kropkę nad ‚i’ postawił Leal (27:29).

Początek czwartego seta zapowiadał jeszcze walkę, dobrze z blokiem rywali radził sobie Maciej Muzaj, równie swobodne były poczynania Leala. Wymiana sił w ataku i niewiele błędów własnych pozwoliły prowadzić biało-czerwonym 8:7 podczas pierwszej przerwy technicznej. Niestety w szeregi ekipy Vitala Heynena wkradły się przestoje. I tak Mauricio na spółkę z Lealem wyprowadzili swój zespół na czteropunktowe prowadzenie – 17:13. Przy grze punkt za punkt Canarinhos utrzymywali ten dystans i wydawać się mogło, że nie pozwolą na nerwowość. Kluczowy fragment seta to jeszcze mocne zagrywki Mateusza Bieńka  i trener Dal Zotto musiał reagować (21:23). Ataki Flavio i Leala odebrały złudzenia ekipie trenera Heynena, kończąc rywalizację (22:25).
Polska – Brazylia 1-3 (20:25, 25:21, 27:29, 22:25)
Polska: Drzyzga 2, Kubiak 7, Kłos 11, Muzaj 18, Leon 13, Bieniek 11 oraz Wojtaszek (libero), Zatorski (libero), Łomacz, Konarski 2, Śliwka, Szalpuk. Trener: Vital Heynen.
Brazylia: Rezende 1, Borges 9, Isac 7, Wallac 17, Lucarell 12i, Flavio 12 oraz Thales (libero), Alan 1, Cachopa, Leal 9, Maurico 5. Trener: Renan Dal Zotto.

Po meczu powiedzieli:

Vital Heynen, trener reprezentacji Polski:
– Nasz atak w meczu z Brazylią nie był tak dobry, jak wczoraj, gdy wygraliśmy z Serbią. Graliśmy nieźle w bloku i obronie, ale tym meczu nie można wygrać. Jeszcze do tego dochodzi zagrywka, która też nie wychodziła najlepiej. Wczoraj inne elementy były lepsze, dziś inne. Naszym zadaniem jest sprawić, by za tydzień wszystkie elementy zagrały na najwyższym poziomie.

Damian Wojtaszek, libero reprezentacji Polski:
– Przede wszystkim chciałem podziękować organizatorom, że przygotowali turniej na najwyższym poziomie. Brazylia pokazała dzisiaj, że naprawdę potrafi grać w siatkówkę. Mamy kilka dni na poprawę, próbujemy różnych zestawień, ale najważniejsze, że nasza gra czasami wyglądała bardzo dobrze. A że wynik końcowy był na korzyść Brazylii? To drugorzędna sprawa.

Renan Dal Zotto, trener reprezentacji Brazylii:
– Chcemy jak najszybciej wyjść z sali, żeby przygotować się do jutrzejszego meczu, który mamy już o godz. 12. Najważniejsze teraz, by odpocząć i móc pokazać się z dobrej strony w niedzielnym starciu z Serbią.

Bruno Rezende, rozgrywający reprezentacji Brazylii:
– To ostatni test przed kwalifikacjami do igrzysk i dzięki tym meczom możemy zobaczyć, co musimy polepszyć i nad czym popracować. Na razie mogę powiedzieć, że na pewno musimy się skupić na kontrataku.

Share Now

Related Post