Brazylia

To trzykrotni mistrzowie olimpijscy (z Barcelony, Aten i Rio de Janeiro), drużyna która dotąd zagrała we wszystkich turniejach rozgrywanych podczas igrzysk olimpijskich (od 1964 roku!). To także druga reprezentacja w historii mundiali pod względem liczby zdobytych medali. Z pewnością mecze Canarinhos będą obok biało-czerwonych jedną z głównych atrakcji XVII Memoriału Huberta Jerzego Wagnera.

Ich trzy zdobyte złota i dwa srebra mundialu są niezwykle miłe także dla naszej kadry, bowiem w 2006 to właśnie tej kadrze ulegliśmy w wielkim finale w Japonii, a później w 2014 i 2018 roku pokonaliśmy Canarinhos i zostaliśmy mistrzami świata. Brazylijczycy to także najlepsza w historii drużyna Ligi Światowej (dziś Liga Narodów), dziewięciokrotny zdobywca tego trofeum.

Po raz ostatni biało-czerwoni mierzyli się z Brazylią w pierwszym weekendzie tegorocznej Ligi Narodów, 2 czerwca w katowickim Spodku. Rywale byli zdecydowanie górą, wygrywając 3:1. W kadrze Canarinhos zadebiutował Leal, który podobnie jak nasz Wilfredo Leon, przeszedł już procedurę zmian barw narodowych. – Po kontuzji do kadry wrócił Lucarelli, jest w dobrej dyspozycji, został z ekipą Taubate mistrzem Brazylii. Dodatkowo mamy takiego gracza, jak Leal. Chciał grać dla Brazylii, ma do tego pełne prawo i wszyscy u nas się bardzo cieszą z tego powodu – mówi Marcelo Fronckowiak, asystent selekcjonera Brazylii, a także trener plusligowego Cuprum Lubin. W takich słowach trener podsumował wygraną z Polską w Katowicach: – Nie było nam wcale łatwo walczyć tutaj z tak wymagającymi rywalami. Poziom sportowy turnieju był bardzo wysoki. Tym bardziej cieszą wygrane, bo mamy nowy zespół, tak jak już mówiłem, do drużyny powrócił Lucarelli a teraz doszedł jeszcze Leal. W tej chwili brakuje nam jeszcze kilku graczy, do tego pierwszego trenera, którego musiałem zastąpić ze względu na jego zawieszenie. Chciałem dać z siebie wszystko, by jego nieobecność nie odbiła się na grze drużyny. Trzy zwycięstwa w Katowicach są bardzo ważne, bo dobrze pamiętamy z zeszłego roku, jak trudno było zakwalifikować się do turnieju Final Six. Cieszę się z kompletu zwycięstw, a dla mnie osobiście był to zaszczyt pokazać się przed polską publicznością, w kraju w którym na co dzień pracuję.

Finlandia

Finlandia ma wprawdzie za sobą kilka udanych turniejów, lecz do tej pory stawała na podium tylko w rozgrywkach Ligi Europejskiej (raz w mistrzostwach Europy zajęła czwartą lokatę). Dla tej reprezentacji będzie to debiut w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera.

Finowie są znani z nieustępliwości, kilku z nich występowało w drużynach PlusLigi. To z pewnością niezwykle waleczna drużyna, za którą przyjadą tłumy jej kapitalnych kibiców. Fińscy fani słyną z tego, że potrafią się niesamowicie bawić i z pewnością pomogą, by także na trybunach atmosfera w trakcie Memoriału była mistrzowska.

Na początku marca 2019 roku Tuomas Sammelvuo, dotychczasowy selekcjoner kadry Finlandii, został ogłoszony nowym selekcjonerem reprezentacji Rosji, federacja musiała więc znaleźć nowego szkoleniowca. Wybór padł na Brytyjczyka, Joela Banksa. W fińskim sztabie nie pozostali Kamil Sołoducha i Oskar Kaczmarczyk, umowę przedłużył za to Paweł Baryła, na co dzień pracujący w Jastrzębskim Węglu.


Banks, urodzony w 1975 w Wielkiej Brytanii, od 2017 roku jest szkoleniowcem belgijskiego Greenyard Maaseik. – Jestem bardzo szczęśliwy i dumny. To dla mnie duży krok i moja motywacja jest naprawdę wysoka – mówi nowy trener Finów. – Byłem zainteresowany połączeniem pracy w klubie i w kadrze, to wspaniałe, że teraz będę miał do tego okazję. Siatkówka to mój świat i moja pasja – przekazał za pośrednictwem oficjalnej strony fińskiej federacji siatkarskiej selekcjoner kadry Suomi.

Fiński zespól w tym sezonie walczył w Lidze Europejskiej (grupie złotej), ostatecznie zajął w niej dopiero 11. miejsce. Przegrał dwukrotnie 0:3 z Białorusią, 1:3 i 2:3 z Czechami, oraz 1:3 i 0:3 z Ukrainą.

W Polsce reprezentacja Finlandii znana jest nie tylko z waleczności, lecz przede wszystkim z genialnych kibiców, potrafiących stworzyć świetną atmosferę. Kilka razy fani z Finlandii pokazywali, że są w stanie stać się ozdobą każdego meczu, liczymy że tak samo stanie się w trakcie XVII Memoriału Huberta Jerzego Wagnera i kibice z tego kraju przyjadą wspierać swoją drużynę narodową w Krakowie. Taki koloryt może sprawić, że razem z niesamowitą polską publicznością uda się stworzyć niepowtarzalną atmosferę prawdziwego siatkarskiego święta.

Serbia

To jedna z najlepszych europejskich reprezentacji ostatnich lat, mistrzowie olimpijscy z 2000 roku, dwukrotni mistrzowie Europy, medaliści mistrzostw świata, zdobywcy Ligi Światowej. W ostatnim, złotym mundialu dla Polski, zajęli 4. miejsce.

Selekcjonerem Serbii jest Nikola Grbić, jeszcze niedawno jeden z najlepszych rozgrywających świata. W nowym sezonie 2019/2020 będzie trenerem mistrzów Polski ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. W taki sposób legenda serbskiej siatkówki wypowiadała się w momencie przejmowania reprezentacji: – Miałem nadzieję, że po zakończeniu kariery zawodniczej będę trenerem kadry –  przyznawał Grbić. – Może jako zawodnik nie marzyłem o tym jakoś intensywnie, ale kiedy zdecydowałem się przejść na tę nową stronę kariery, nie ukrywam, że takie myśli zaczęły pojawiać się w mojej głowie. Cóż, marzenie spełniło się bardzo szybko. Kiedy prezes naszego związku zaproponował mi tę pracę, czułem się niezwykle wyróżniony. Mam nadzieję, że sprostam wymaganiom i oczekiwaniom – mówi Serb i dodaje: – To bardzo ciężki kawałek chleba, każdego dnia trzeba podejmować trudne decyzje, nie zawsze popularne i akceptowane przez innych, zabiera też znacznie więcej czasu niż inne zajęcia, ale… tak, to jest to, co chcę teraz robić, to praca, która pozwala mi pozostać blisko siatkówki, najbliżej jak tylko się da, a chyba o to tak naprawdę mi chodziło. Zdaję sobie też sprawę z tego, ile jeszcze muszę się nauczyć.

W Krakowie zobaczymy wielu serbskich graczy, którzy mieli lub w najbliższym sezonie będą grali na parkietach PlusLigi. – Zapraszam wszystkich na kolejny Memoriał Wagnera, moja reprezentacja też zagra w Krakowie. Przyjdźcie na mecze turniejowe i stwórzcie niesamowitą atmosferę – mówi Milan Katić, reprezentant Serbii, na co dzień reprezentujący barwy PGE Skry Bełchatów.

Serbowie w tej edycji Ligi Narodów dali odpocząć swym największym gwiazdom, podobnie jak biało-czerwoni. Ostatecznie zajęli 11. miejsce w fazie interkontynentalnej, wygrywając tylko 6 z 15 meczów. W TAURON Arenie spodziewajmy się jednak najsilniejszej drużyny Grbicia, z doskonale znanymi z PlusLigi – Aleksandarem Atanasijeviciem, Marko Ivoviciem czy Srećko Lisinacem.

Polska

Polska w 2018 roku po raz drugi z rzędu zdobyła mistrzostwo świata. Selekcjoner Vital Heynen w tym sezonie postawił więc na sprawdzone rozwiązania. Doświadczeni gracze dostali czas na regenerację, a w Lidze Narodów pokazała się nasza młodzież – wielu graczy z PlusLigi zadebiutowało w biało-czerwonych barwach. Memoriał Wagnera jest dla Polski kluczowym testem przed turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio.

Niespełna tydzień po zakończeniu Memoriału Polacy zagrają o przepustkę do Tokio z Francją, Słowenią i Tunezją, a turniej będzie rozgrywany w Gdańsku. Oznacza to, że Memoriał będzie ostatnim sprawdzianem biało-czerwonych przed walką o igrzyska, która rusza już 9 sierpnia.

Wydarzeniem meczów w TAURON Arenie będą z pewnością kolejne występy w biało-czerwonych barwach Wilferdo Leona. – Skupiamy się na najważniejszym celu, czyli awansie na igrzyska. Turniej w Krakowie ma nam pomóc, byśmy byli gotowi – podkreśla nowy gracz biało-czerwonych.

Vital Heynen, selekcjoner reprezentacji Polski, w tym sezonie kadrowym nadal eksperymentował ze składem, a jednak nasza reprezentacja spisywała się bardzo dobrze. – Z całą pewnością mogę stwierdzić, że skorzystałem w Lidze Narodów aż z 26 graczy – wylicza trener. – Wygraliśmy w takim szerokim składzie 11 z 15 meczów, kilak innych drużyn też się starało, próbowało grać takim systemem, lecz spośród tej grupy to my okazaliśmy się najlepszymi. To z kolei pokazuje, że mamy ogromny potencjał w gronie 26 graczy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ciekawych siatkarzy w Polsce jest więcej, lecz by o tym się przekonać, powinienem mieć szansę, i oczywiście oni, by sprawdzić w boju, o jakim potencjale rozmawiamy. Drugi rok z rzędu pokazaliśmy, że reprezentacja powinna stwarzać okazję młodym zawodnikom, by się w niej pokazali. Spójrzcie na chłopaków, którzy dostali szansę przed rokiem, dziś prezentują się lepiej niż wtedy, a za rok będą zdecydowanie lepszymi graczami, jestem tego pewien – przekonuje selekcjoner i dodaje: – Czasem nawet zaledwie jeden mecz, jeden wylot z reprezentacją może odmienić młodego siatkarza. Dlaczego? W życiu jest tak, że każdą rzecz wykonuje się pierwszy raz. Każdy z nas wie, że gdy wykonuje jakąś czynność po raz drugi, to powinna pójść łatwiej niż za pierwszym razem. Nawet jeden mecz, kilka piłek w spotkaniu może sprawić, że w kolejnym dany siatkarz będzie lepszy, bo zbierze doświadczenie. Właśnie z tego powodu w Lidze Narodów skorzystałem z 26 graczy, a gdybym tylko mógł, dałbym szansę zagrać nawet 35 chłopakom. To byłaby inwestycja w przyszłość polskiej siatkówki. Gdy moja przygoda z biało-czerwoną kadrą skończy się któregoś dnia chciałbym, by ktoś o moich wyborach pomyślał, że były dobre dla polskiej siatkówki. To jeden z moich celów.