Memoriał Wagnera: Polska – Serbia 3:1

Od zwycięstwa 3:1 rozpoczęli udział w XVII Memoriale Huberta Jerzego Wagnera siatkarze reprezentacji Polski. Biało-czerwoni pokonali w krakowskiej TAURON Arenie drużynę Serbii.


Zarówno dla Polaków, jak i dla Serbów Memoriał jest ostatnią próbą przed walką o miejsce w igrzyskach w Tokio. Biało-czerwoni już za tydzień rozpoczną grę w gdańskiej Ergo Arenie z Tunezyjczykami, Francuzami i Słoweńcami. Z kolei serbski zespół będzie walczył we włoskim Bari z gospodarzami, Australią i Kamerunem.

Spotkanie celnym atakiem ze środka otworzył Srećko Lisinac, chwilę później środkowy Serbów popełnił błąd w polu serwisowym. W początkowej fazie seta przyjezdni nie ustrzegli się błędów własnych. Potknięcia rywali bezbłędnie wykorzystali biało-czerwoni, atak ze skrzydła Michała Kubiaka wyprowadził podopiecznych Vitala Heynena na prowadzenie (5:3). Utrzymując ten rytm gry Polacy byli o krok dalej, po ataku Leona schodząc na pierwszą przerwę techniczną przy stanie 8:5. Dystans stopniał nieco przy atakach Urosa Kovacevicia (10:8). Złudzenia odebrał rywalom Wilfredo Leon i Nikola Grbicia musiał reagować (13:9). Przerwa na niewiele się zdała, Serbowie nie byli w stanie poradzić sobie z atakami Dawida Konarskiego i nasza reprezentacja prowadziła już 18:12. Nie był to koniec emocji, kontrataki Kovacevicia i Lisinaca tym razem zmusiły do reakcji trenera Heynena (21:18). Serbowie niezmiennie mogli liczyć na Kovacevicia, złudzenia rywalom odebrał Mateusz Bieniek, obijając serbski blok i kończąc seta (25:22).

Ten rytm gry nasza reprezentacja utrzymała, przy zagraniach Leona z Kubiakiem biało-czerwoni wyszli na prowadzenie, taki stan rzeczy nie trwał długo i po atakach Atanasijevicia Serbowie prowadzili 7:4. Sytuację po raz kolejny odwrócili Leon z Kubiakiem, do skutecznych ataków dodając punktowy serwis (11:9). Reakcja trenera Grbicia była niemal natychmiastowa  na boisku w miejsce Ivovicia pojawił się Cirović. Etap gry na styku trwał jedynie do drugiej przerwy technicznej. W kluczowej fazie seta od bloku biało-czerwonych odbijali się Kovacević z Atanasijeviciem, a po zerwanym ataku Krsmanovicia dystans dzielący obie ekipy wzrósł do czterech punktów (21;17). Tej przewagi nasza reprezentacja nie pozwoliła sobie już odebrać, czujna gra w bloku i dobra dyspozycja Mateusza Bieńka w ataku były gwarantem sukcesu (25:18).

Podobny początek miała trzecia partia spotkania, seta punktowym blokiem otworzył Wilfredo Leon. Naszemu przyjmującemu po chwili odpowiedział Uros Kovacević, rozpoczynając grę na styku (2:1, 4:2). Atak po skosie Dawida Konarskiego, bok na Atanasijeviciu i błąd Lisinaca pozwoliły biało-czerwonym przejąć kontrolę nad rywalizacją. Na etapie pierwszej przerwy technicznej było już 8:5. Nadzieję Serbów przywracały zagrania Kovacevicia, to właśnie grający na co dzień w Italii serbski przyjmujący był jedną z wyróżniających się postaci swojego zespołu. Podopieczni Nikoli Grbicia uaktywnili się również w bloku, niemal całkowicie odrabiając straty (9:8). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, Polacy kolejno odzyskiwalI prowadzenie, aby w kluczowej fazie seta ponownie pozwolić rywalom wyrównać (18;18). Regularne zagrywki Atanasijevicia i pewne ataki asa Serbów zapowiadały przedłużenie losów rywalizacji 21:24. Tej szansy ekipa trenera Grbicia nie zmarnowała, wygrywając 25:22.

Od trzeciego seta gra zdecydowanie się wyrównała, co potwierdziły również początki kolejnej partii. Na ataki Leona odpowiadał Kovacević i na dłuższej przestrzeni seta żadna z ekip nie była w stanie wypracować wyższego prowadzenia 8:8, 13:13. Niezmiennie sporo problemów sprawiał nam Srećko Lisinac, Polacy odpowiadali znakomitymi zagrywkami Wilfredo Leona. Vital Heynen desygnował do gry jeszcze duet Muzaj- Łomacz, wciąż jednak nasz zespół nie był w stanie zbudować prowadzenia porównywalnego do zaliczki z początkowej fazy spotkania (19:19). W kluczowej fazie seta kontrataki Wilfredo Leona pozwoliły biało-czerwonym nieco odskoczyć, formalności dopełnił nasz przyjmujący, kończąc spotkanie asem serwisowym (25:22).

Po meczu powiedzieli:
Vital Heynen, trener reprezentacji Polski:

– Chcę zacząć w taki sam sposób jak trener Serbii, czyli zadeklarować, że w najbliższym czasie nauczę się polskiego i będę mógł z wami swobodnie rozmawiać. Wiem dużo o Polsce, znam smak pierogów, ale wasz język jest bardzo trudny.
Ten Memoriał, przy tak licznej publiczności, nie jest wprawdzie jeszcze turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich, ale jest dobrą symulacją stresu i emocji, które będą nam towarzyszyć w Gdańsku. Liczę, że z każdym meczem drużyna będzie grała coraz lepiej. Dziś wygraliśmy z Serbią, ale jutro jest nowy dzień i nowe wyzwania.

Paweł Zatorski, libero reprezentacji Polski:
– Szukamy swojej optymalnej formy, ostatnio w Opolu graliśmy z Holandią, ale poziom przeciwnika nie był najwyższy. Teraz musieliśmy dać z siebie więcej i mam nadzieję, że z każdym meczem będziemy dawali coraz więcej. A za tydzień będziemy gotowi do gry w kwalifikacjach olimpijskich.

Nikola Grbić, trener reprezentacji Serbii i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle:
– Musicie poczekać na mnie jeszcze chwilę, zanim będę mówił po polsku. Doszło do nieporozumienia, rozgrzewka 10-minutowa była za krótka. Co było różnicą w tym meczu? Przyjęcie i zagrywka. Mam nadzieję, że w następnych meczach turnieju będziemy się lepiej rozgrzewać i prezentować w walce. Siedem błędów w zagrywce w pierwszym secie to zdecydowanie zbyt wiele.

Marko Ivović, przyjmujący reprezentacji Serbii:
– Fajna gra, choć pierwszy mecz nie był dla nas łatwy, na początku mieliśmy problem z wejściem do gry. Później zaczęliśmy grać znacznie fajniej. Wróciliśmy trochę do gry i kończyliśmy lepiej, niż zaczynaliśmy. Mam nadzieję, że jutro i w sobotę będzie jeszcze lepiej. Powodzenia dla Polaków w następnych meczach i następnym turnieju.

Share Now

Related Post