Falstart Biało-czerwonych w meczu z Francją

Początek rywalizacji Biało-czerwonych z reprezentacją Francji to wymiana sił w ataku. Na celne zagrania Boyer’a odpowiadał Dawid Konarski. Skuteczne ataki przeplatały jednak błędy własne popełniane w polu serwisowym.

Przy grze punkt za punkt o krok dalej byli goście (4:5). Zwrot akcji przyszedł chwilę później. Zagrywki Dawida Konarskiego i kontry w wykonaniu naszej reprezentacji dały ekipie Ferdinando de Giorgiego pierwsze wyższe prowadzenie (7:4). Kontynuując swoją dobrą grę w ataku, Polacy obijali ręce próbujących zablokować ich rywali, siłowe ataki przeplatając technicznymi zagraniami. Przy dokładnym dograniu do siatki, Fabian Drzyzga uaktywniał również grę przez środek siatki, a tam dobrze radził sobie Łukasz Wiśniewski. Utrzymując ten rytm gry, nasza reprezentacja zwiększyła prowadzenie i podczas drugiej przerwy technicznej obie ekipy dzieliło już pięć oczek (16:11). Francuzi odpowiadali pojedynczymi skutecznymi zagraniami, jednak niezmiennie to Polacy kontrolowali sytuację (20:15). W końcówce seta ponownie w obozie rywali uaktywnił się Boyer, jednak ani on,  ani słynący z celnej zagrywki Le Roux, nie zdołali odwrócić losów seta. Zaszkodzić podopiecznym Ferdinando de Giorgiego próbował jeszcze Clevenot, zapędy rywali skutecznym blokiem stłumił Fabian Drzyzga, partię zakończył natomiast potrójny blok Polaków (25:22).

Kolejna odsłona zaczęła się bardzo podobnie. Początkowo żadna z drużyn nie była w stanie wypracować wyższej przewagi (5:5). Pierwszą serię punktową podopieczni Ferdinando de Giorgiego zanotowali przy ustawieniu z Michałem Kubiakiem w polu serwisowym. Zagrania kapitana Biało-czerwonych dość mocno poruszyły szeregi przyjęcia rywali i podczas pierwszej regulaminowej przerwy w grze było 8:6. Celnymi zagrywkami popisali się również Trójkolorowi. Thilbaut Rossard wyprowadził swój zespół na prowadzenie 11:9, zmuszając trenera reprezentacji Polski do reakcji. W tej części spotkania skuteczność Polaków nieco spadła i role się odwróciły. Tym razem to Francuzom punkty przynosiło praktycznie każde zagranie i tak po chwili pięciopunktowa zaliczka sprzyjała gościom – 16:11. Passę rywali przerwał atak Dawida Konarskiego. Grając cierpliwie, Biało-czerwoni zniwelowali nieco stratę, wciąż jednak potrzebując serii punktowej (15:19). Ryzyko podejmowane w polu serwisowym nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Przy stanie 15:21 trener de Giorgi ponownie sięgnął po przerwę na żądanie. Przy problemach z przyjęciem zagrywki, Polacy nie byli w stanie odwrócić losów seta. Swoje noty w końcówce poprawił jeszcze Rossard, prowadząc Francję do zwycięstwa – 25:16.

Podenerwowani takim rozwojem wypadków Polacy lepiej rozpoczęli kolejny fragment meczu (5:3). Na boisku, w szeregach naszej reprezentacji pozostał wprowadzony w połowie drugiego seta Bartłomiej Lemański. Przy grze punkt za punkt o krok dalej byli Biało-czerwoni, prowadząc 8:6 podczas pierwszej przerwy technicznej. Trójkolorowi po raz kolejny w spotkaniu zdołali doprowadzić do wyrównania. Atutem rywali była czujna gra w bloku, kolejne punkty w tym elemencie na konto swojej drużyny zapisywał Kevin Le Roux. Kiedy wydawać się mogło, że podopieczni Ferdinando de Giorgiego przetrzymali napór ze strony rywali, stracili przewagę przy zagrywce Boyer’a. Idąc za ciosem, Trójkolorowi zwiększyli dystans, prowadząc 19:16. Biało-czerwoni mogli liczyć jeszcze na efektowne zagrania Michała Kubiaka z drugiej linii, wciąż jednak sytuację kontrolowali przyjezdni (18:21). Ferdinando De Giorgi próbował wybić rywali z rytmu, utrzymując grę punkt za punkt ekipa Laurent’a Tillie wygrała 25:20, prowadząc w meczu 2:1.

Na odpowiedź Polaków nie trzeba było długo czekać. Pierwsze akcje czwartego seta należały do podopiecznych Ferdinando De Giorgiego. W tej części spotkania nie tylko lepiej prezentowała się skuteczność Biało-czerwonych w ataku. Na siatce brylował Bartosz Kurek, bezbłędnie radził sobie Dawid Konarski. W ten sposób w ekspresowym tempie Polacy wypracowali znaczną przewagę. Podczas drugiej regulaminowej przerwy technicznej siatkarzy obu ekip dzieliło już sześć oczek. Francuzi nie byli w stanie zatrzymać na skrzydłach Kurka. Trójkolorowi mogli liczyć na Rossarda, na środku siatki rywalizację z Polakami wygrywał Le Roux. Przy rywalizacji punkt za punkt utrzymywało się pewne pięciopunktowe prowadzenie reprezentacji Polski -22:17. Tej szansy nasza reprezentacja nie wypuściła z rąk, wygrywając 25:22.

Triumfatora musiał więc wyłonić tie-break. Decydującą partię lepiej rozpoczęli podopieczni Laurent’a Tillie, w ekspresowym tempie zostawiając Polaków w tyle (0:3). Pierwszy zryw pozwolił Polakom odzyskać kontakt punktowy z przeciwnikami (2:3). Przewaga w zagraniach z pierwszej akcji początkowo sprzyjała przyjezdnym. Tego rytmu gry nasi rywale nie utrzymali do końca i jeszcze przed zmianą stron boiska wrócili do gry na styku. W kluczowych momentach podopieczni Ferdinando de Giorgiego mogli liczyć na Dawida Konarskiego, dobrą zmianę zanotował też Rafał Buszek, sprytnie obijając ręce rywali (12:12). Spotkanie asem serwisowym zakończył Lyneel (13:15).

Polska – Francja 2:3 (25:22, 16:25, 20:25, 25:22, 13:15)

Polska: Konarski, Kurek, Drzyzga, Kubiak, Wiśniewski, Bieniek, Zatorski (l) oraz Muzaj, Lemański, Buszek, Wojtaszek (l)

Francja: Clevenot, Toniutti, Lyneel, Le Roux, Boyer, Le Goff, Grebennikov (l) oraz Brizard, Rossard, Tillie (l)

NA KONFERENCJI POWIEDZIELI:

Michał Kubiak (kapitan Reprezentacji Polski): Mieliśmy swoje szanse w tym spotkaniu, ale niestety źle zaczęliśmy tie-breaka. Co prawda udało się doskoczyć do rywala, ale w końcówce popełniliśmy dwa, trzy błędy i to Francuzi wygrali. Cieszy, że nasza forma idzie w górę. Trochę cwaniactwa na siatce i będzie dobrze!

Ferdinando de Giorgi (trener Reprezentacji Polski): Kibice mogli się z pewnością dobrze bawić w trakcie tego spotkania. Nasza gra z seta na set wyglądała coraz lepiej. Podobnie jak podczas sparingów ze Słowenią, mecz z Francją pozwoli nam odpowiedzieć na wiele pytań, których jest już coraz mniej.

Benjamin Toniutti (kapitan Reprezentacji Francji): Zawsze przyjemnie jest wygrywać. Popełniliśmy sporo błędów, ale kluczem do zwycięstwa było zdobycie ważnych punktów w końcówce meczu. Jesteśmy w ciężkim okresie przygotowawczym, stąd takie wahania formy.

Laurent Tillie (trener Reprezentacji Francji): Nasze błędy były straszne! Mieliśmy ostatnio 2,5 tygodnia wolnego. Niedawno wróciliśmy do treningów i pracowaliśmy bardzo mocno przez ostatnie 10 dni, dodatkowo w małej hali. Dlatego moi podopieczni mieli problemy z punktami odniesienia w dużej TAURON Arenie. Miałem również pretensje do moich zawodników, że się uśmiechali, gdy przegrywali. Można podchodzić do meczu na luzie, ale należy zachować jednocześnie koncentrację. Błędy w bloku i przyjęciu postaramy się wyeliminować jak najszybciej.

Komentarze
Share Now

Related Post